Moda ze Stanów Zjednoczonych na dobre zagościła w Polsce. O chippendalesach na wieczór panieński i striptizerkach na kawalerskim rozmawia się otwarcie w autobusach, pracy i na uczelni. Wydaje się, że każdy wieczór panieński i kawalerski ma taki scenariusz i że jest to całkowicie … na miejscu.
Oczywiście każdy człowiek ma własny pomysł na wieczór panieński lub kawalerski. Jednak, czy nowa moda nie jest niestosowna, niewłaściwa, dziwna i nie jest jednocześnie zdradą przedmałżeńską? Skąd się wziął ten cały boom związany z ideą wieczorów przedślubnych, że są one ostatnim momentem, żeby sobie „poszaleć”? Dlaczego traktujemy małżeństwo jak złotą klatkę, do której klucz ma właściwie nie wiadomo kto, skoro oboje przyszłych małżonków musi balować ze striptizem, żeby się w niej dobrowolnie zamknąć?
Sprawa jest tym bardziej zastanawiająca, że po przeglądaniu wpisów na forach, przysłuchiwaniu się przypadkowym rozmowom, ma się wrażenie, że na każdym dobrym wieczorze przedślubnym musi być striptiz. Przykładowo, jadąc jednym z autobusów stołecznej linii wiodącej do centrum, słyszałam rozmowę dwóch studentek, zdaje się, że ostatnich lat studiów. „Za rok będę brać ślub” – mówi jedna do drugiej – „…no i oczywiście wieczór panieński. Chcę, żeby dziewczyny zorganizowały tego gościa, co był u Magdy, on był świetny.” Dalej nastąpiła seria opowieści o gościu, który był u Magdy. W ciągu 20 minut więcej można się było o nim dowiedzieć, niż o nieszczęsnym narzeczonym.
Przysłuchiwanie się cudzym rozmowom nie jest bynajmniej najbardziej taktownym zajęciem, jednak kiedy się jeździ w totalnym ścisku, często nie ma za bardzo wyboru. Również w takiej sytuacji miałam wątpliwą przyjemność słyszeć rozmowy na oko 25-30 letnich panów. Zwątpiłam, kiedy usłyszałam motywację pewnego pana młodego, który był zachwycony perspektywą ślubu z jednego powodu…narzeczona pozwoliła mu wyjechać z kolegami na weekend kawalerski do Amsterdamu. Nie wiem kogo w takiej sytuacji bardziej żałować… jego, bo ma takie ambitne marzenia, czy jej, bo je akceptuje lub jest taka naiwna myśląc, że chodzi o legalną zabawę w coffee shopie z kolegami?
Kolejna sytuacja. Jedna z dziewczyn z pracy ma mieć wieczór panieński. Od razu zastrzega: „żadnych striptizów, tylko kulturalne zabawy„. Na takie stwierdzenia dostaje ripostę „nie bądź sztywna, to ostatnia szansa„. „Szansa na co?” – pytała niezorientowana koleżanka. Oczywiście stało się inaczej, ponieważ zabawa „musiała” być dobra, striptizer jednak przyszedł, a nieszczęśnica musiała znieść jego wypinanie się i kręcenie bioderkami. Wyraz jej twarzy długo pozostał niezapomniany, mieszanina wściekłości, zażenowania i zniesmaczenia. Kto w takiej sytacji bawił się najlepiej? Bynajmniej nie ona.
Są i sytuacje bardzo przykre. Bywa tak, że striptiz na wieczorze panieńskim czy kawalerskim jest swoistym testem na wierność. Ktoś się zagalopował, ktoś o tym opowiedział pannie czy panu młodemu i okazuje się, że nie pozostaje nic innego, jak odwołać ślub. Sytuacja jest potrójnie skomplikowana i to nie tylko dla małżonków. Zwykle o postępkach niewiernego, niedoszłego małżonka informuje ktoś trzeci, kto nie może znieść myśli, że takie małżeństwo miałoby dojść do skutku. Słusznie, bo zapewne było by jedną wielką pomyłką.
Czy zatem fakt, że przyszły współmałżonek życzy sobie podziwiać cudze wdzięki na swoim wieczorze przedślubnym jest normalny, dziwny, w porządku? Ciężko stwierdzić. Często sam show jest największą radochą dla gości wieczoru, głównie dla singli i singielek, którzy faktycznie mogą swobodnie bawić się w towarzystwie wesołych chippendalesów czy pań. Ważne, żeby zabawa nie przekraczała granic dobrego smaku i nie raniły niczyich uczuć.
Czy jest jakiś miernik tak subiektywnych dla każdego odczuć? Kiedy striptiz jest niestosowny?
- kiedy pan młody czy panna młoda mają większy kontakt fizyczny w czasie występu niż nakazuje logika lub sytuacja
- kiedy sam wieczór przedślubny jest ważniejszy od samego ślubu
- kiedy dochodzi do ekscesów, których nie chcielibyśmy tu opisywać
- kiedy w związku do tej pory występował wątek zdrady i zazdrości
- kiedy któraś ze stron czuje się zraniona i oszukana
Trailer kultowego filmu „Goło i wesoło”
heh, moja połówka życia poszła na taką impreze ze striptizem… i uważam, że jest to najgorszy pomysł na świecie, żeby robić to przed ślubem, kiedy to celebruje się miłość, wierność i uczciwość z drugą osobą a kilka dni wcześniej wszystkie te uczucia i obietnice są jawnie upokorzone…ten właśnie wyskok na wieczorek potrafił zepsuć moje poczucie szacunku, zaufanie i radość z małżeństwa:(